No słuchajcie, już trzeci raz w tym tygodniu uniknęliśmy III Wojny Światowej. Powoli staje się to nudne. Chociaż prezydent Trump w zasadzie nie daqje powodów do nudy. A to napisze, że “zginie cała cywilizacja, później, że Iran ma otworzyć tę je…ą cieśninę, albo będą żyć w piekle. Chwała Allachowi. Chwała Allachowi, tak napisał. Później, jako chrześcijanin, z resztą jakaś pani biskup protestancka nazwała Trumpa Jezusem, stojąc na balkonie, znaczy nie ta pani biskup stała, ale Trump, obok typa przebranego za zająca wielkanocnego, który mówił, nie typ przebrany za zająca mówił, ale Trump o wojnie w Iranie i bombardowaniu. Zając milczał. Trochę zamieszania z tym wszystkim. Tu Pan Jezus z martwych wstaje, a ten o wojnie. I ja myślę, że to wszystko przez te amerykańskie zwyczaje wielkanocne. Bo gdyby Trump był w Polsce, był polskim katolikiem, wszystko wyglądałoby inaczej. Pomalował by se jajka, by jajka osiągnęły stan pisanek, zaniósł przyjemny koszyczek do kościoła do poświęcenia, zjadł w niedzielę na śniadanie pyszny żurek z jajkiem i białą kiełbasą, kawałek boczku, prawda, kawałek szynki, dobre pieczywo, zakąsił żurek zimną wódeczką, albo ciepłą, jak kto woli, zakończył kawałkiem sernika lub makowca, to od razu byłby w bardziej, radosnym, pokojowym nastroju...